Get Adobe Flash player

Co ukrywa ultrafiolet?

Ultrafiolet (UV, promieniowanie ultrafioletowe, promienie pozafioletowe) to promieniowanie elektromagnetyczne o długości fali krótszej niż światło widzialne i dłuższej niż promieniowanie rentgenowskie. Oznacza to zakres długości od 10 nm do 380 nm. Słowo „ultrafiolet” oznacza „powyżej fioletu” i utworzone jest z łacińskiego słowa „ultra” (ponad) i słowa „fiolet” oznaczającego barwę o najmniejszej długości fali w świetle widzialnym. Dawniej było nazywane promieniowaniem „pozafiołkowym”.

Wyróżnia się dwa schematy podziału promieniowania ultrafioletowego na zakresy:
¤ techniczny
daleki ultrafiolet – długość 10-200 nm
bliski ultrafiolet długość 200-380 nm
¤ ze względu na działanie na człowieka
UV-C – długość 10-280 nm
UV-B – długość 280-320 nm
UV-A – długość 320-380 nm
Promieniowanie UV-A jest mniej szkodliwe niż inne zakresy – uszkadza włókna kolagenowe w skórze, co przyspiesza procesy starzenia. UV-B jest niebezpieczne dla oka i może powodować zaćmę. Długa ekspozycja na działanie UV-B ma związek ze zwiększoną częstością występowania nowotworu złośliwego skóry – czerniaka. Promieniowanie prowadzi do uszkodzenia łańcuchów DNA. W komórkach dochodzi do szeregu mutacji. Jeżeli człowiek posiada odpowiednie dziedziczne predyspozycje, może to spowodować powstanie zmiany rakowej.

Widzenie w nadfiolecie nie polega tylko na widzeniu dodatkowej barwy. Kolory odbijające ultrafiolet zmieniłyby kolor. Inne, pochłaniające ultrafiolet, pozostałyby takie jak dotąd. Pojawiłby się też kolor dotąd nieznany: „ultrafioletowy”. Miałoby go wszystko, co odbija wyłącznie ultrafiolet, a inne fale pochłania. Są to np. wzorki na płatkach niektórych kwiatów, będące wskazówkami dla widzących w ultrafiolecie owadów. Dla ludzi, ślepych na ultrafiolet, te wzorki są po prostu czarne.

Fale świetlne o długościach jeszcze mniejszych od najmniejszych, na jakie reagują nasze oczy, wysyłają gwiazdy – na przykład Słońce. Im źródło światła jest gorętsze, tym krótsza jest fala świetlna, którą wysyła. Nadfiolet wymaga ogromnych,  kosmicznych temperatur. Ale powstaje także podczas wyładowań elektrycznych w gazach, dzięki czemu możemy mieć solaria. Opalanie pod gołym niebem jest coraz mniej bezpieczne, bo Słońce jest coraz bardziej gorące. Emituje coraz więcej promieniowania ultrafioletowego (UV), w większych dawkach zabójczego dla życia, a w niektórych jego zakresach zabójczego bez względu na dawkę. Ochronna warstwa ozonowa zatrzymuje większość śmiercionośnych fal świetlnych krótszych niż 285 nm, a powietrze nie dopuszcza do Ziemi jeszcze bardziej krótkofalowych, nadfioletowych zabójców. Krótsze fale od nadfioletowych emituje promieniowanie rentgenowskie. Ale granica między nimi jest umowna.  Nie widzimy wszystkich fal świetlnych. Nasze oczy nie są w stanie zareagować na fale krótsze niż fiolet i dłuższe niż czerwień. Nieosiągalny jest więc dla nas nadfiolet i podczerwień. Ultrafiolet to promieniowanie niewidoczne dla człowieka, ale widoczne między innymi przez niektóre ssaki (gryzonie, nietoperze, torbacze, renifery) lub odpowiednie urządzenia.

Musimy się pogodzić z tym, że większość zwierząt widzi więcej niż ludzie.Testy wykazały, że arktyczne renifery reagują na bodźce świetlne z zakresu ultrafioletu. Biolodzy uważają, że ta niezwykła umiejętność pozwala im znajdować pokarm i unikać drapieżników w specyficznej atmosferze Arktyki, gdzie promieniowania UV nie brakuje, a  widoczność często bywa bardzo ograniczona. Naukowcom po raz pierwszy przeszło przez myśl, że renifery mogą widzieć ultrafiolet, kiedy ustalono, że promienie UV przechodzą przez soczewkę i rogówkę zwierzęcia. Podczas eksperymentów przepuszczano światło przez próbki tkanek. Okazało się, że oko renifera radzi sobie ze światłem o minimalnej długości fali ok. 350 nanometrów. Być może przystosowanie do widzenia ultrafioletu występuje również u innych arktycznych zwierząt, takich jak białe niedźwiedzie czy lisy polarne.

Aby móc wykonywać zdjęcia w ultrafiolecie, kamery i aparaty muszą być wyposażone w soczewki nie szklane, a kwarcowe. Soczewki szklane zatrzymują ultrafiolet, z kolei kwarcowe a nawet plastikowe, przepuszczają go. Niektóre tanie aparaty analogowe miały plastikowe soczewki, które przepuszczały UV, wtedy też pozostawała tylko kwestia dobrania odpowiedniego filtra. Wersje kamer UV, które są dostępne, wykorzystuje się do specjalnych zastosowań np. w dziedzinie elektryki, co umożliwia min. obserwowanie uszkodzeń w sieciach energetycznych wysokich napięć.

W ultrafiolecie udaje się też zarejestrować zagadkowe zjawiska i istoty. Przykładem mogą służyć tajemnicze nagrania z kosmosu, które wiążą się z zerwaną liną w kosmosie, w pobliżu której w zarejestrowano przeloty nietypowych stworzeń.

W świetle tych współczesnych informacji na temat sposobów obserwacji w ultrafiolecie oraz stworzeń, które można tym sposobem zarejestrować, głęboko zastanawiające stają się prace badawcze oraz wypowiedzi sprzed ponad dwudziestu lat, a dotyczące osoby rosyjskiego geologa i badacza Henryka Siłanowa oraz ojca Ernetti’ego włoskiego księdza oraz doktora fizyki sprzed ponad sześćdziesięciu lat.

Aparat Henryka Siłanowa

Praca badawcza Siłanowa polegała głównie na wykonywaniu zdjęć. Na fotografiach pojawiały się przedmioty, których w momencie robienia zdjęć na miejscu nie było. Zdarzało się również, że zamiast fotografowanego obiektu na zdjęciu pojawiało się zupełnie coś innego. Wówczas Siłanow postanowił rozszerzyć możliwości aparatu o rejestrację pasma ultrafioletowego.

W trakcie swoich badań Henryk Siłanow opracował teorię która ma tłumaczyć zdjęcia przeszłości, i nazywana jest ona teorią pamięci pola, czyli danych zapisywanych w energii Ziemi. Według Siłanowa, w polu elektromagnetycznym Ziemi przechowywana jest informacja w postaci energii. Rejestrowane jest w niej wszystko, co dzieje się na świecie. Nośnikiem obrazów ma być ultrafiolet. Gdy zachodzą ważne wydarzenia, zwiększona porcja kwantów pozostawia w nadfiolecie wyraźniejszy ślad. Jest on tym wyraźniejszy, im ważniejszą rangę ma dane wydarzenie (choć ocena jego wagi nie zależy od nas).

Chronowizor ojca Ernetti’ego

Działanie chronowizora polegało na odbieraniu, dekodowaniu i odtwarzaniu promieniowania elektromagnetycznego, fali dźwiękowej lub obrazu, pozostawionego przez wydarzenia, które miały miejsce w przeszłości. Projektując urządzenie, ojciec Ernetti opierał się na naukowym założeniu, że wspomniane fale, raz wyemitowane, nigdy nie giną, tylko zostają w otoczeniu. Można je więc zrekonstruować, podobnie jak energię, która nigdy nie ginie.

„Weźmy dźwięk: każda fala dźwięku to energia, pochodzi z określonego źródła […], dzieli się na coraz mniejsze jednostki, jednak nie ulega zniszczeniu, tylko podlega tym samym procesom, które znamy z teorii względności. Materia rozkłada się nie tylko na atomy, ale i na mniejsze cząsteczki, i może zostać zrekonstruowana przy użyciu odpowiednich procedur. To możliwe, bo mamy do czynienia z energią. Do tego potrzebna jest odpowiednia aparatura, ale to już inna sprawa. Trzeba tylko zapamiętać zasadę: energia nie ginie, tylko się zmienia”, powiedział ojciec Ernetti w wywiadzie dla gazety „La Domenica das Corriere” w 1972 roku. Z wywiadu możemy się również dowiedzieć, że ojciec Ernetti prace nad chronowizorem rozpoczął już pod koniec lat czterdziestych.

 

Opracowano na podstawie:  Portalnaukowy.edu , Kopalnia wiedzy.pl , paranormalium.pl , zmiennoksztaltne.blogspot.com , phys.org/news , odkrywcy.pl , Journal of Experimental Biology

Zdjęcia: własne oraz Internet

 

Gwiazdka na planecie Ceres

 

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających moją stronę ginainlangendorf.eu.     

 Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam zdrowych, pogodnych świąt, dużo ciepła rodzinnego, a w Nowym 2018 roku spełnienia wszelkich marzeń i planów.

 

 

Planetę Ceres odkrył w 1801 roku astronom Giuseppe Piazzi. Ma średnicę 950 kilometrów. Początkowo określono obiekt jako planetę, ale później przemianowano na planetę karłowatą. Krąży wewnątrz pasa asteroid między orbitami Marsa i Jowisza.

Więcej o Ceres: Ceres mystery and unusual spacecraft Dawn , What shines on Ceres? , Jaki jest świat Ceres? , Świat Ceres coraz bliżej…, Ceres – wciąż więcej pytań, niż odpowiedzi , Zagadkowa Ceres , Tiamat, Ziemia i …Ceres

Naukowcy analizujący dane w NASA/ESA uważają, że wszystkie zdobyte przez nich informacje wskazują na fakt, iż Ceres powstała 4,5 miliarda lat temu w zewnętrznej części Układu Słonecznego, a dopiero później przywędrowała do pasa planetoid, gdzie teraz możemy ją badać .  Sonda Dawn, która krąży wokół planety karłowatej Ceres od 2015 roku właśnie otrzymała swój ostatni rozkaz: krążyć wokół Ceres bezterminowo. Sonda pozostanie na stabilnej orbicie wokół Ceres po tym jak wyczerpią się jej zapasy paliwa w drugiej połowie 2018 roku. Studiowanie znalezionych materiałów organicznych może przyczynić się do wyjaśnienia pochodzenia, ewolucji, a także dystrybucji życia w Układzie Słonecznym, dlatego eksperci NASA wycelowali teleskopy w planetę Ceres. Słona lodowa skorupa planety mogła być kiedyś globalnym oceanem. To jednak nie koniec niespodzianek. „Odkrycie może znaczyć tyle, że prymitywne życie mogło rozwinąć się na Ceres” – oznajmia Michael Kuppers z Europejskiej Agencji Kosmicznej na łamach publikacji w Science.  Związki organiczne zostały dostrzeżone przez VIR – spektrometr podczerwieni oraz światła widzialnego. Wykryte związki to przede wszystkim metan, aminokwasy oraz węglowodory. Obszar, w którym zaobserwowano związki, obejmuje ponad 1000 kilometrów kwadratowych. „Odkrycie lokalnych dużych koncentracji organiki jest intrygujące dla astrobiologicznej społeczności” – powiedział dr Simone Marchi, autor publikacji. „Mamy dowody na posiadanie przez Ceres minerałów chłonących grupy amonowe, wodnego lodu, węglanów, soli a teraz materiału organicznego. Wraz z tym nowym znaleziskiem sonda Dawn pokazała, że Ceres posiada kluczowe składniki do posiadania życia”.  

  

Astrobiolodzy są zaskoczeni tym odkryciem, gdyż jeszcze nigdy w historii nie udało się wykryć tak bardzo złożonych cząstek organicznych w przestrzeni kosmicznej. Te wiadomości dają światu astronomii wiele cennych wskazówek dotyczących przeszłości formowania się naszego Układu Słonecznego. Jak informuje nasa.gov, skorupa Ceres jest gęstością zbliżona do gęstości lodu, ale lód nie jest jej głównym składnikiem. Stworzono więc model ukazujący zmiany tej skorupy. Okazuje się, że jej powierzchnia była kiedyś bardzo górzysta, ale uległa „wygładzeniu”. Aby było to możliwe, musiała spoczywać na warstwie zawierającej płynną wodę.   Ceres wykazuje oznaki aktywności hydrotermalnej oraz mobilności fluidowej, więc obszary bogate w związki organiczne mogą być rezultatem wewnętrznych procesów. Dalsze prace zespołu naukowego będą próbowały wyjaśnić zagadkę transportu materiałów z wnętrza planety karłowatej na jej powierzchnię. Warto przypomnieć również, że dzięki sondzie Dawn udało się również ostatnio zlokalizować lód w wiecznie zacienionych kraterach na obszarach w okolicach bieguna północnego.

Coraz częściej mówi się, że życia na innych planetach nie powinno się szukać na powierzchniach, a pod wodą. Naukowcy podejrzewają, że pozaziemscy podróżnicy mogli utknąć pod lodem lub na dnie kosmicznych oceanów i nie mogą wrócić do domu. Wiele osób wierzy, że Ziemianie nie są sami we wszechświecie. Okazuje się jednak, że błędem jest wypatrywanie kosmitów na powierzchniach planet i ich orbitach. Jak informuje indy100.com, należy ich szukać pod lodami i w oceanach. Mogli tam utknąć i nie potrafią wrócić do domu. NASA sugeruje, że obcy nie mogą nawiązać łączności z pozaziemskich zbiorników wodnych. Alex Stern z teksańskiego Southwest Research Institute uważa, że warstwa lodu nie pozwala wysyłać im komunikatów. Podejrzewa, że kosmici mogą przypominać ryby. Jest to teoria sprzeczna z paradoksem Fermiego. Zakłada, że skoro wszechświat jest tak stary, powinien być pełen zaawansowanych technologicznie istot.

Podwodny świat byłby rozsądnym wyborem jeśli chodzi o rozwój cywilizacji. Dawałby większe szanse na przetrwanie. Chroniłby przed kataklizmami i katastrofami takimi jak np. wzrost kosmicznego promieniowania, asteroidy i eksplodujące gwiazdy. Nie znaleźliśmy jeszcze życia w komosie i można to wytłumaczyć na wiele sposobów. Moim zdaniem powinniśmy zwrócić uwagę na fakt, że większość światów z rozwiniętą biologią, to światy oceaniczne – uważa Stern (indy100.com).

Stern może mieć rację. Jedna z teorii głosi, że życie na Ziemi również pochodzi z oceanów. Jego pierwotne formy pozostawiły głębinowe otwory w zbiornikach wodnych, a one stały się źródłem życiodajnych reakcji chemicznych.

Źródło: kosmonauta.net, planeta.fm, pulskosmosu.pl, sciencenews, NASA/JPL, ESA

Zdjęcia: własne

Światy równoległe w hipotezach i teoriach naukowców

Dla większości ludzi sformułowanie światy równoległe to zupełna abstrakcja. Niektórzy znają to pojęcie z filmów science fiction – okazuje się jednak, że coraz więcej badaczy uważa istnienie innych wszechświatów za naukowy fakt. Wraz z naszym wszechświatem w interakcje wchodzą inne, w których na przykład dinozaury nigdy nie wymarły. Takie światy mogą istnieć  równolegle do naszego. Teoria wieloświata jest podzielana przez naukowców. Najnowsze opracowanie na ten temat przygotowali specjaliści z Griffith University w Australii i University of California z USA. Naukowcy zaproponowali jednak zupełnie nową koncepcję, dzięki której mają nadzieję rozwiązać niektóre z problemów mechaniki kwantowej. Liczne eksperymenty pozwalają nam coraz lepiej rozumieć dziwne zachowania obserwowane w mechanice kwantowej, prowadząc niekiedy do szokujących wniosków. Przykładem niech będzie kopenhaska interpretacja mechaniki kwantowej utworzona w 1957 roku, która zakłada istnienie wielu równoległych światów. Na tej interpretacji bazuje najnowsza teoria przedstawiona przez międzynarodowy zespół naukowców. Prof. Howard Wiseman, fizyk z Griffith University w Brisbane w Australii wraz ze swoimi współpracownikami opublikował nową teorię zwaną hipotezą „wielu interakcyjnych światów” (Many Interacting Worlds – MIW). Teoria zakłada, że zgodnie z kopenhaską interpretacją mechaniki kwantowej równoległe wszechświaty są prawdziwe i występują w ogromnej liczbie. To co jest nowym założeniem, to stwierdzenie, że światy te wchodzą ze sobą w interakcje na poziomie kwantowym. Wiseman zakłada, że niezrozumiałe do tej pory reakcje obserwowane w mechanice kwantowej mogą być wynikiem interakcji (na poziomie kwantowym) pomiędzy równoległymi światami. „Tym sposobem każda ewentualność zostaje zrealizowana – tak więc w jednej wersji kosmosu asteroida, która zabiła dinozaury omija ziemię, a w innym Australia zostaje skolonizowana przez Portugalczyków” – tłumaczy w swoim oświadczeniu Wiseman. Jednak krytycy tej teorii podważają istnienie innych światów jako, że nie wywołują one żadnej reakcji na nasz kosmos.

Według uczonych można zaobserwować efekt tak zwanego „odpychania” się od siebie światów równoległych. Naukowcy stwierdzili, że można tylko określić prawdopodobieństwo poprawności takiej teorii, ponieważ obserwator, który znajduje się w danym świecie nie wie dokładnie, gdzie ma szczęście być. Eksperci uznają, że jest tylko jeden świat, którego rozwój będzie się odbywać w ścisłej zgodności z zasadami mechaniki Newtona – ten, w którym żyjemy.

Model równoległych wszechświatów mechaniki kwantowej, zakłada, że równoległe światy są realizacją wszystkich możliwych alternatyw, jakie mogły powstały w przeszłości oraz mogą powstać w przyszłości. Te inne wersje naszego świata stanowią równie rzeczywiste, lecz niemożliwe dla nas do zbadania światy, ponieważ jedyna obserwacja jakiej jesteśmy w stanie dokonać, musiałaby odbyć się w naszej “wersji” świata. Wydarzenia mające miejsce w pozostałych równoległych wszechświatach moglibyśmy sobie jedynie wyobrażać. Jednak teoria MIW zakłada, że może być inaczej – równoległe światy mogą oddziaływać na siebie na poziomie kwantowym. A jeśli tak jest, to istnieje możliwość zbadania ich! Jak wyjaśnia w swojej pracy Wiseman – „Istnieją trzy główne punkty teorii MIW. Po pierwsze, że świat w którym żyjemy, jest tylko jednym z gigantycznej liczby wielu nieznanych nam wszechświatów, z których niektóre są prawie identyczne jak nasz, ale w większości są one od siebie zupełnie różne. Po drugie wszystkie światy są równie prawdziwe, istniejąc nieprzerwanie w czasie z dokładnie określonymi właściwościami. Po trzecie zjawiska kwantowe wynikają z uniwersalnej siły odpychania się sąsiadujących (tj. podobnych) światów, która sprawia, że światy są do siebie mniej podobne. Natomiast wszystkie obserwowane przez nas zjawiska kwantowe wyrastają tylko i wyłącznie z interakcji pomiędzy tymi światami” – wyjaśnia w swoim opisie naukowiec. „A jeśli tak się dzieje to zgodnie z tą teorią będziemy w stanie testować istnienie innych światów. Każde wyjaśnienie fenomenów kwantowych będzie dziwne, standardowa mechanika kwantowa nie dostarcza nam na razie żadnych wyjaśnień – oferuje jedynie prognozy dla eksperymentów laboratoryjnych”.

Rosyjski naukowiec Art Michiejew profesor Uniwersytetu Radiotechniki w Sankt Petersburgu słucha i ogląda komunikaty przekazywane do naszego świata z innej płaszczyzny istnienia. To specjalista w dziedzinie radiotechniki. Jest współzałożycielem organizacji Russian Instrumental Transcommunication oraz prowadzi badania właśnie w dziedzinie transkomunikacji. Zainspirowany takimi, coraz szerzej zakrojonymi badaniami prowadzonymi w innych krajach, prof. Art Michiejew zaczął prowadzić w 2002 r.  własne eksperymenty transkomunikacyjne.

– Jestem przekonany, że życie po śmierci nadal istnieje – zapewnia prof. Michiejew. – Podczas jednego z eksperymentów zadałem pytanie, czy ludzie i zwierzęta mają taką samą formę po śmierci. Jakiś głos przekazał w odpowiedzi: „Przypominasz falę”. Dla eksperta w dziedzinie radiotechniki, jakim jest Michiejew, takie wyjaśnienie rozwiązuje problem. Wedle takiej koncepcji informacja o istocie jest zakodowana w falach energii, a te faktycznie są wieczne. Zwykle zakłada się, że te sygnały płyną od zmarłych, wciąż egzystujących w duchowej formie. Inna koncepcja mówi, że to informacje ze świata równoległego.

Ranga-Ram Chary naukowiec z kalifornijskiego Planck Data Center, odkrył tajemnicze blaski, których pochodzenia nie jesteśmy w stanie wyjaśnić. Badacz uważa, że prawdopodobnie otrzymaliśmy dowód na istnienie innych wszechświatów. Astrofizyk zajmował się mapowaniem mikrofalowego promieniowania tła – są to pozostałości po wczesnych etapach ewolucji Wszechświata. Po usunięciu z pomiarów „śmieci” (gwiazd, pyłu kosmicznego), Chary powinien był znaleźć jedynie kosmiczny szum, tymczasem niektóre plamy światła były 4500 razy jaśniejsze niż powinny być.

Wielu naukowców wskazuje, że teoria multiwersum może być prawdziwa, lecz dotychczas nie udało się tego potwierdzić. Ranga-Ram Chary wnioskuje, że odkryty przez niego blask jest efektem kolizji dwóch wszechświatów. Według jego obliczeń, istnieje 30% szans, że zjawisko to jest naturalne. Badania astrofizyka mają istotne znaczenie, ponieważ mogą uwiarygodnić teorię według której inflacja kosmologiczna doprowadziła do powstania wielu wszechświatów. Wielu uczonych sceptycznie podchodzi do twierdzeń Chary’ego. Jego wnioski dotyczące innych wszechświatów będą wymagały twardych dowodów.

Bez względu na to, czy uda się udowodnić matematycznie istnienie światów równoległych –  perspektywa możliwych interakcji otwiera nowe przestrzenie zarówno dla nauki jak i filozofii. Niektórzy fizycy uważają, że wieloświaty powstają kolejne za każdym razem, gdy dokonujemy jakiegoś wyboru. Liczba możliwych do podjęcia decyzji w naszym wszechświecie odpowiada ilości nowych wszechświatów jakie powstaną, a w każdym z nich podejmujemy innego wyboru.

Źródło: nowosci.com.pl , NASA/WMAP , ciekawe.org , innemedium.pl , New Scientist

Obrazy: własne

Niezwykła kapliczka w Goju

Dzisiaj, 13 maja obchodzimy setną rocznicę objawień Matki Bożej Fatimskiej. W tym dniu chciałabym przedstawić historię niezwykłej kapliczki w Goju, do której od ponad trzech wieków pielgrzymują mieszkańcy okolicznych miejscowości. Kaplica Matki Bożej Bolesnej znajduje się w parafii Wiśnicze, w miejscu o nazwie Goj. To uroczy przysiółek wsi Wiśnicze, położonej na północ od Gliwic, przy drodze wojewódzkiej nr 907, łączącej Wielowieś z Toszkiem.

Malowniczo położona, wśród łanów zbóż, otoczona wieńcem okazałych lip, jest chyba najpiękniej usytuowaną polną kaplicą w powiecie gliwickim. Już sam jej widok z oddali wywołuje wrażenie, że to miejsce niezwykłe, kryjące w sobie tajemnicę niejednego ludzkiego serca. Dla ziemi toszeckiej Goj był zawsze szczególnym miejscem kultu. Prawdopodobnie już w czasach wczesnohistorycznych odprawiano tu obrzędy. Wskazuje na to m.in. sama nazwa Goj, wywodząca się od gaju, w którym składano ofiary (kiedyś okolica była porośnięta lasem dębowym). Historię kaplicy opisał w kronice pt. „Liber Archivalis Parochiae Wischnicensis et Schwiebensis” ks. Walenty Hoscheck (proboszcz wiśnicki w latach 1802–1817). Pierwsza drewniana kapliczka stała w Goju już w czasie wojny trzydziestoletniej. Jej pierwsze wezwanie (św. Męczenników Jana i Pawła) i późniejsza dedykacja Matce Bożej Bolesnej wywodzą się z chęci upamiętnienia dramatów tamtych dni: grasujących zaraz, pożarów w Toszku i splądrowania Wiśnicz wraz z kościołem przed 1629 rokiem przez wojska Mansfelda i w 1642 roku przez Szwedów. Archiwalia potwierdzają istnienie kaplicy już w 1644 roku. W 1765 roku ks. Ignacy Wesseli w miejsce drewnianej kaplicy wybudował murowaną, która stoi do dziś. Trudno ustalić początkową datę tradycji masowego pielgrzymowania do Goja. Zapisy z XVIII wieku mówią o ślubowanych, corocznych pielgrzymkach ze Świbia i Wiśnicza w dniu Męczenników Jana i Pawła. Modlono się wówczas o urodzaje i zachowanie od kataklizmów, święcono świece mające chronić od piorunów. O liczbie odwiedzających kaplicę świadczyły składane tam ofiary – rocznie ok. 20 talarów. Było to bardzo dużo (równowartość rocznej pensji gospodyni proboszcza lub cena za dwie krowy!). Nie bez znaczenia dla pielgrzymowania do Goja był fakt, że przy kaplicy, w domku otoczonym drzewami owocowymi, prowadził przez pewien czas życie pustelnicze franciszkanin o imieniu Ambroży.

Kaplica pątnicza p.w. Matki Boskiej Bolesnej, późnobarokowa z lat 1762-1768, w drzwiach kuta brama z napisem „TK 1768” oraz zamek z XVIII wieku, wewnątrz ołtarz z obrazem „Pieta” z połowy XIX wieku oraz późnobarokowymi rzeźbami św. Jana i Pawła, przed kaplicą wiata drewnianą z bramką i wieżyczką na sygnaturkę, kryta gontem, opodal 3 głazy narzutowe o obw. 400 cm. i grubości 20 cm ułożone na kamieniach wapiennych, wokół 14 lip drobnolistnych, na których zawieszone są żeliwne odlewy czternastu stacji drogi krzyżowej, przy korzeniach pierwszej lipy wysychające źródełko – wg. legendy posiadające właściwości lecznicze.

Ugruntowała się tu tradycja nabożeństw w dniu I Komunii św. Prócz Świbia i Wiśnicz do procesji dołączały parafie Sieroty i Wielowieś, a od 1877 roku Kielcza, w której sprzeciwiano się narzuconemu przez rząd pruski proboszczowi. Im bardziej wzmagały się prześladowania, tym liczniej i częściej pielgrzymowano do Matki Bolesnej. Podczas wojen XX wieku rodziny upraszały tu szczęśliwy powrót synów, ojców i mężów z frontu. Pielgrzymowali żołnierze, spędzający urlop na Śląsku. Do dziś umiłowanie wizerunku Matki Bożej Bolesnej z kaplicy w Goju jest bardzo żywe, zwłaszcza wśród wiernych z Toszka, Świbia, Wielowsi, Wojski, Żędowic, Kielczy, Sierot i Kotów, którzy nazywają to miejsce cudownym sanktuarium, a obraz – słynącym łaskami. Nawiedzenie kaplicy o tak bogatej historii i znaczeniu religijnym pozostaje w pamięci, dlatego – jeśli Goj pozostaje jeszcze nieznanym miejscem – warto zaplanować tam wakacyjną wycieczkę. W obecnych czasach coraz bardziej popularne są pielgrzymki  konne, organizowane w lipcu, w dzień św. Huberta przez miłośników i hodowców koni z Toszka.

Źródło: slaskiesmaki.pl, gosc.pl ,polskaniezwykła.pl

Zdjęcia: własne

 

Czy wiosna do nas wróci?

Witam wszystkich odwiedzających moją stronę ginainlangendorf.eu. Dziś 27 kwietnia, po niespodziewanym powrocie zimy w ubiegłym tygodniu, wciąż zima nas nie opuszcza. Dzisiaj padał śnieg z deszczem… Czy wiosna do nas wróci?

Marzec był miesiącem dość ciepłym. Średnia temperatura w tym miesiącu była w naszym kraju o blisko 4 st. wyższa od normy wieloletniej. Pytanie: dlaczego wróciła do nas zima?

Z powodu globalnego ocieplenia łatwo zapomnieć, że „kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata”. Jednak w roku 2013 śnieg i zimno „trzymały” u nas do połowy kwietnia.

Przyczyną anomalii pogodowych jest prąd strumieniowy.

Dlatego Polska i znaczna część Europy Środkowej znalazły się pod południowym meandrem prądu strumieniowego i w zasięgu powietrza spływającego z Arktyki.

Prąd strumieniowy nad Europą 25.04. i 26.04.2017. /earth.nullschool.net/

To potężna rzeka wiatru, która obiegła Arktykę na wysokości ok. 12 km i stanowiła barierę pomiędzy chłodnym powietrzem panującym na Dalekiej Północy i ciepłym na południu. W meandrach prądu strumieniowego wychylonych na południe szalały atmosferyczne niże, które ściągały zimne powietrze z północy. Natomiast w meandrach zakręcających na północ kręcą się zgodnie z ruchem wskazówek zegara układy wysokiego ciśnienia, które ściągają ciepłe powietrze z południa.

Według prognozy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej już od 1 maja , w przyszły poniedziałek powrót prawdziwej wiosny!

Życzenia Wielkanocne

 

Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, przepełnionych wiarą i nadzieją. Radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół oraz wesołego „Alleluja”

życzy admin Regina

 

 

Prawo dyplomatyczne dzisiaj…

Prawo dyplomatyczne to jeden z działów prawa międzynarodowego regulujący stosunki dyplomatyczne między państwami, a więc stosunki utrzymywane poprzez stałe misje dyplomatyczne. Prawo międzynarodowe (dla odróżnienia od prawa prywatnego międzynarodowego zwane też prawem międzynarodowym publicznym) to jedna z gałęzi prawa, obejmująca zespół norm prawnych regulujących stosunki między państwami, organizacjami międzynarodowymi, a także innymi podmiotami prawa międzynarodowego. Jest jedną z najstarszych dziedzin prawa, znana i rozwijana już w okresie starożytności. Za „konstytucję” współczesnej społeczności międzynarodowej i najważniejszy dokument prawa międzynarodowego uważa się Kartę Narodów Zjednoczonych powołującą do życia ONZ i proklamującą szereg zasad na których opierają się prawo międzynarodowe i stosunki międzynarodowe. Zobowiązania wynikające z Karty Narodów Zjednoczonych (np. zakaz agresji, zakaz grożenia użyciem siły, zakaz mieszania się w sprawy wewnętrzne innych państw, nakaz pokojowego rozwiązywania sporów) mają pierwszeństwo przed innymi zobowiązaniami państw członkowskich ONZ

Prawo międzynarodowe we współczesnym świecie znacznie wzrasta. Relacje wewnątrz społeczności międzynarodowej są coraz intensywniejsze, współpraca bezpośrednia między państwami oraz współpraca poprzez organizacje międzynarodowe obejmuje kolejne dziedziny, przez co pojawiają się nowe regulacje prawne. Z prawa międzynarodowego wyrastają kolejne szczególne porządki prawne: prawo Unii Europejskiej, prawo WTO.

Część norm prawa międzynarodowego może być stosowana (powoływana) bezpośrednio w prawie krajowym (wewnętrznym), w tym przed sądami i organami administracyjnymi. Tak jest również w polskim systemie prawnym, na podstawie art. 87 ust. 1 Konstytucji RP ratyfikowane umowy międzynarodowe są źródłami prawa w Polsce

Termin „prawo międzynarodowe” zaczął być stosowany w XVIII wieku. Przyjmuje się, że po raz pierwszy użył go Jeremy Bentham w 1780 roku, natomiast na grunt języka polskiego trafił za sprawą krakowskiego prawnika Franciszka Kasparka.

W starożytności jest brak wyodrębnionego prawa międzynarodowego – stosunki między narodami w zasadzie ograniczały się do prowadzenia wojen i zawierania przymierzy, istniały natomiast pewne zalążki norm i instytucji, które można uznać za mające charakter prawnomiędzynarodowy.

W okresie średniowiecza społeczność międzynarodowa powstała w tym okresie charakteryzuje się mocnym zhierarchizowaniem – z jednej strony władza papieża, z drugiej cesarza rzymskiego narodu niemieckiego, pretendującego do roli nadrzędnej wobec królów i książąt. Między papieżem a cesarzem często dochodziło do konfliktów o prymat nad światem chrześcijańskim. Papież stał na czele Kościoła, zatwierdzał tytuły monarsze, istotną rolę odgrywały również sobory.

W XIII i XIV w. powstają zalążki koncepcji władców udzielnych, nie uznających nad sobą zwierzchnika, a więc w zasięgu swojego władania uważających się za równorzędnych z cesarzem („rex est imperator in regno suo” – „król jest cesarzem w swym królestwie”) – koncepcja ta przekształciła się z czasem w koncepcję suwerenności.

Zasady rządzące stosunkami międzynarodowymi nie stanowiły wyodrębnionej całości a obejmowały bardzo różnorodne elementy: zasady religijno-moralne, prawo kanoniczne, recypowane prawo rzymskie, prawo lenne, kodeksy rycerskie, regulaminy wojskowe, zbiory wyroków, umowy, jednak zakres tematyczny umów międzynarodowych w średniowieczu jest dość ograniczony – są to traktaty przymierza lub pokoju, umowy handlowe i umowy arbitrażowe, dla załatwienia konkretnych spraw wysyłało się posłów, a dla ochrony obcych kupców powoływano w miastach, zwłaszcza portowych, konsulów.

Prawo międzynarodowe początkowo obejmowało przede wszystkim zagadnienia prawa wojny, które określało kiedy (ius ad bellum) oraz w jaki sposób (ius in bello) wolno prowadzić wojnę. Inne działania międzynarodowe z reguły także powiązane były z wojnami (zawieranie traktatów przymierza i pokoju, wysyłanie poselstw). Zaczęto je łączyć w zbiorowym określeniu „prawo pokoju”. Dwupodział na prawo wojny i prawo pokoju jest charakterystyczny dla prawa międzynarodowego przez większą część jego historii, przy czym z czasem kolejność uległa odwróceniu i prawo międzynarodowe dzielono na prawo pokoju i prawo wojny.

Prawo międzynarodowe ma własne źródła prawa, inne niż prawa krajowego (konstytucja, ustawa, rozporządzenie). Tradycyjnie należą do nich:

  • umowa międzynarodowa, obecnie podstawowe źródło prawa międzynarodowego. Największa liczba norm powstaje poprzez zawieranie umów międzynarodowych.

  • zwyczaj międzynarodowy, kiedyś podstawowe źródło prawa międzynarodowego, tworzone poprzez jednolitą praktykę państw, które w podobnych sytuacjach zachowywały się podobnie. Z czasem taka praktyka nabierała charakteru prawnie wiążącego (opinio iuris), państwa jej przestrzegały w przekonaniu, że tego wymaga od nich prawo.

  • Do tych dwu podstawowych źródeł prawa międzynarodowego dodaje się czasem ogólne zasady prawa, choć w doktrynie obecnie przyjmuje się, że są one raczej częścią prawa międzynarodowego, a nie jego odrębnym źródłem. Zostały one jednak wymienione jako jedna z podstaw wyrokowania w statucie Stałego Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej, a później także Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.

  • Do źródeł prawa międzynarodowego od połowy XX wieku zalicza się także wiążące, prawotwórcze uchwały organizacji międzynarodowych.

Niektórzy autorzy do źródeł prawa międzynarodowego zaliczają także akty jednostronne państw (notyfikacja, zastrzeżenie, uznanie).

Prawo międzynarodowe cechuje brak hierarchii źródeł prawa, która jest charakterystyczna dla prawa krajowego (konstytucja jest nadrzędna nad ustawami, te z kolei mają pierwszeństwo przez rozporządzeniami). Umowa międzynarodowa może zmienić zwyczaj, ale także (choć znacznie rzadziej) zwyczaj międzynarodowy może zmienić umowę międzynarodową.

Prawo dyplomatyczne stanowi dział powszechnego prawa międzynarodowego, na który składa się ogół norm, w tym zwyczajowych, określających zasady reprezentacji państw w stosunkach międzynarodowych, status, organizację oraz sposoby działania organów państwowych powołanych do realizacji polityki zagranicznej państwa. Określa ono położenie prawne stałych misji dyplomatycznych i ich członków, misji specjalnych oraz przedstawicieli i delegacji państw w organizacjach międzynarodowych i na konferencjach międzynarodowych. Reguluje m.in. zakres ich funkcji oraz przywilejów i immunitetów, klasy i rangi szefów misji oraz zasady mianowania i odwoływania szefów i członków misji dyplomatycznej. Stwarza wreszcie podstawy prawne zapewniające normalne warunki konieczne do realizowania funkcji dyplomatycznych. Obecnie pojęcie czy też raczej system prawa dyplomatycznego obejmuje nie tylko normy prawnomiędzynarodowe, dotyczące statusu i funkcji stałych misji dyplomatycznych i ich personelu w stosunkach dwustronnych, lecz również misji specjalnych, przedstawicieli państw przy organizacjach międzynarodowych itd., a zatem w zasadzie wszystko to, co nazywamy urzędową (oficjalną) działalnością organów państwowych za granicą, reprezentujących w różnych dziedzinach państwo wysyłające.

Podstawowym aktem prawa międzynarodowego regulującym tę dziedzinę prawa jest Konwencja wiedeńska o stosunkach dyplomatycznych z 1961 roku. Obejmuje ona kwestie ustanowienia stosunków dyplomatycznych, funkcje dyplomatyczne, rangi szefów misji dyplomatycznych, a także przywileje i immunitety dyplomatyczne. Poza Konwencją wiedeńską, która jest wielostronną umową międzynarodową, państwa niekiedy zawierają dwustronne konwencje dyplomatyczne, które rozwijają, uzupełniają lub modyfikują normy prawne zawarte w Konwencji wiedeńskiej z 1961 r. Mimo skodyfikowania prawa dyplomatycznego, wciąż spore znaczenie w tej dziedzinie ma zwyczaj międzynarodowy.

Charakteru norm prawnie wiążących nie posiadają natomiast normy kurtuazji międzynarodowej, zwane też grzecznością międzynarodową lub obyczajem międzynarodowym, mimo że mają istotne znaczenie w dziedzinie stosunków dyplomatycznych.

Każde państwo będąc podmiotem prawa międzynarodowego posiada tzw. prawo legacji (ius legationis), czyli możliwość uczestniczenia w stosunkach międzynarodowych poprzez wysyłanie własnych przedstawicieli dyplomatycznych do innych państw (prawo legacji czynnej) oraz przyjmowanie obcych dyplomatów na własnym terytorium (prawo legacji biernej). Tym niemniej nawiązanie stosunków dyplomatycznych wymaga obopólnej zgody zainteresowanych państw.

Gdy państwa nawiążą (ustanowią) stosunki dyplomatyczne, kolejnym etapem jest mianowanie szefa misji dyplomatycznej (z reguły w randze ambasadora). Prawo dyplomatyczne wymaga uzyskania uprzedniej zgody, tzw. agrément, na mianowanie określonej osoby szefem misji. Prośbę o udzielenie agrément kieruje się w drodze dyplomatycznej. Państwo zapytane może odmówić udzielenia zgody i nie ma obowiązku uzasadniania swej decyzji. Zaakceptowany kandydat, po mianowaniu na szefa misji zgodnie z procedurą własnego kraju, przybywa do kraju przyjmującego wyposażony w listy uwierzytelniające (w przypadku Chargé d’affaires będą to listy wprowadzające). Oficjalnym początkiem pełnienia jego funkcji jako szefa misji jest moment akredytacji, czyli złożenia swoich listów uwierzytelniających (wprowadzających).

Zgodnie z Konwencją wiedeńską z 1961 roku do funkcji misji dyplomatycznych należy:

  • reprezentowanie własnego państwa (państwa wysyłającego) w państwie przyjmującym,

  • ochrona interesów swojego państwa oraz jego obywateli,

  • prowadzenie rokowań z państwem przyjmującym,

  • zapoznawanie się z warunkami panującymi w państwie przyjmującym i informowanie o tym własnego kraju (realizacja tej funkcji nie dopuszcza korzystania z metod niezgodnych z prawem, np. szpiegostwa),

  • popieranie przyjaznych stosunków między oboma państwami.

Wszelkie spory muszą być rozwiązywane środkami pokojowymi. To co dziś wydaje się oczywiste, w przeszłości oczywistym nie było. Wojna była dopuszczalnym przez prawo środkiem rozwiązywania sporów, a prawo do prowadzenia wojny (ius ad bellum) uznawano za atrybut podmiotowości prawa międzynarodowego.

Prawo międzynarodowe wśród środków rozwiązywania sporów wyróżnia środki dyplomatyczne i sądowe. Do tych pierwszych zalicza się: negocjacje, dobre usługi, mediację, komisje badania faktów oraz koncyliację. Środkami sądowymi są: arbitraż międzynarodowy oraz sąd międzynarodowy.

Opracowano na podstawie: pl.wikipedia.org , encyklopedia.pwn.pl

Zdjęcia źródło: własne oraz diplomats.pl

Luminescencja w kosmosie

Witam i pozdrawiam wszystkich odwiedzających moją stronę internetową ginainlangendorf.eu. Życzę Wam wszelkiej pomyślności w Nowym Roku.

Chciałabym kontynuować tematykę zjawiska luminescencji, szczególnie w przestrzeni kosmicznej – w nawiązaniu do mojego niedawnego wpisu Sonoluminescencja – ‚Star in a Jar’. Jednym z rodzajów luminescencji jest elektroluminescencja.Warto przy tej okazji przypomnieć sobie pojęcie teorii Elektryczny model kosmosu (plazmokosmologia), wpis ze stycznia 2015 r. With sun lightning in the New Year 2015!

Ostatnio w Internecie można zauważyć większy ruch na stronach zajmujących się tematyką kształtu Ziemi – a co się z tym wiąże również Układem Słonecznym. W szkole uczono nas, że Ziemia jest okrągła i krąży wokół Słońca. O słynnym polskim astronomie Koperniku mówiono: Wstrzymał Słońce, a ruszył Ziemię. To, że Ziemia obraca się jednocześnie wokół własnej osi – też wiemy. Sporo wysiłku i czasu zajmuje blogerom gromadzenie dowodów na udowodnienie teorii płaskiej Ziemi lub tzw. wklęsłej Ziemi (wszechświat znajdowałby się wewnątrz Ziemi). Na stronach naukowych nie znajdziemy takiej tematyki. Trudno się dziwić znanym i wybitnym naukowcom. Brak jednoznacznych dowodów w nauce opartej o świat materialny. Świat zjawisk nadprzyrodzonych jest wciąż niezrozumiały, jednak badacze ostatnio skupiają na nim coraz więcej uwagi.

Dla zainteresowanych – można wyszukać na YouTube temat: Planety w wodzie lub Księżyc w wodzie w wersji anglojęzycznej. Więcej podobnej tematyki znajdziemy po wyszukaniu odpowiedniej interesującej nas frazy w google.

Przedstawiam dzisiaj kilka niezwykłych zdjęć, które każą nam się zastanowić a jednocześnie skłaniają do refleksji: Kto lub co tak naprawdę tym wszystkim rządzi i jest jednocześnie motorem utrzymującym cały firmament niebieski w nieustannym ruchu. Czy wszystko to, co widzimy wygląda tak naprawdę, a może to tylko złudzenie optyczne? Myślę, że nauka nigdy nie zrozumie istoty i tajemnicy Wszechświata.

Zdjęcia – własne.

Spokojnych Świąt – Merry Christmas!

W Wigilię Bożego Narodzenia
Gwiazda Pokoju drogę wskaże.
Zapomnijmy o uprzedzeniach,
otwórzmy pudła słodkich marzeń.
Niechaj Aniołki z Panem Bogiem,
jak Trzej Królowie z dary swymi,
staną cicho za Twoim progiem,
by spełnić to, co dotąd było snami.
Ciepłem otulmy naszych bliskich
i uśmiechnijmy się do siebie.
Świąt magia niechaj zjedna wszystkich,
niech w domach będzie Wam jak w niebie…

Sonoluminescencja – ‚Star in a Jar’

Każda rzecz, każda istota w Kosmosie wibruje, drga. Wibrują elektrony, wibrują atomy, drży liść na drzewie, drgają krople wody w strumieniu wywołując drgania powietrza, które odbieramy jako szmer wody, bije w końcu nasze serce. Dlaczego wszystko wibruje, drga, przesyła energię w przestrzeń? Ponieważ każda rzecz, każda istota nosi w sobie wbudowaną energię, dzięki której wysyła swój sygnał na cały Wszechświat niczym operator radiowego nadajnika tęskniący za kontaktem z innymi istotami. Każda myśl, jaką kiedykolwiek mieliśmy, każde słowo, które kiedykolwiek wypowiedzieliśmy, każdy uczynek, jaki kiedykolwiek popełniliśmy zabarwia ten sygnał i kształtuje energię, jaką wysyłamy. Każda komórka, każdy organ naszego ciała ma swoje wibracje i swój ton. Żywe komórki mogą wydawać dźwięki i je pochłaniać.

Pod wpływem dźwięku – czyli fali akustycznej – dochodzi do powstawania zjawiska sonoluminescencji. Jest to zjawisko powstawania fal świetlnych w cieczach poddawanych działaniu dźwięków (zwłaszcza ultradźwięków). Ultradźwięki – są to fale posiadające te same cechy i własności co fale dźwiękowe, różnią się od fal dźwiękowych częstotliwością. Górną granicą dla fal dźwiękowych jest częstotliwość 20 000 Hz, natomiast dla ultradźwięków jest to dolna granica, czyli tam gdzie się kończą fale dźwiękowe jednocześnie zaczynają się ultradźwięki. Są to fale nie słyszalne dla człowieka, można je określić jako piski tak wysokie, że ludzkie ucho nie jest w stanie ich zarejestrować.

Luminescencją, a po polsku po prostu jarzeniem, nazywamy świecenie substancji zachodzące pod wpływem różnych rodzajów energii z wyjątkiem cieplnej (wysokiej temperatury). Z tego też powodu luminescencję nazywa się też czasem zimnym świeceniem. Zależnie od rodzaju dostarczonej energii i od mechanizmu świecenia luminescencję dzieli się na rodzaje: fotoluminescencja, elektroluminescencja, elektronoluminescencja, krystaloluminescencja, tryboluminescencja, chemiluminescencja i sonoluminescencja. Istotą zjawiska jest wzbudzenie elektronów pod wpływem pochłaniania energii, następnie elektrony powracając na niższe orbity emitują fotony, czyli cząstki światła. Zjawisko powrotu elektronów do stanu podstawowego nosi nazwę rekombinacji. Z kolei substancję wykazujące takie właściwości zwiemy luminoforami.

Sonoluminescencja – Star in a Jar (gwiazda w słoiku) to słabo zrozumiane zjawisko fizyczne polegające na emisji fal świetlnych w chwili zapadania się pod wpływem ciśnienia akustycznego bąbelków gazu zawieszonych w cieczy.To zjawisko świecenia cieczy wywołane działaniem ultradźwięków, występujące w szczególnych warunkach przy kawitacji akustycznej. Zjawisku kawitacji towarzyszą liczne zjawiska wtórne natury mechanicznej, termicznej i elektrycznej. Do zjawisk tych należy m.in. sonoluminescencja. Jest to zjawisko fizyczne polegające na emisji fal świetlnych w czasie kawitacji akustycznej, czyli uproszczając, na bezpośredniej przemianie dźwięku w światło! Pomimo, że przyroda potrafi wykorzystać to zjawisko w niewiarygodny sposób (krewetka pistoletowa atakując wytwarza bąbel kawitacyjny, który osiąga temperaturę powierzchni Słońca, a kiedy się zapada wytwarza światło oraz hałas o natężeniu 218 decybeli) to człowiek nie potrafi odpowiedzieć jednoznacznie na pytania o mechanizm sonoluminescencji. Jedna z teorii próbujących go tłumaczyć sugeruje powstawanie plazmy wewnątrz bąbelka, inna, idąc jeszcze dalej, tłumaczy to zjawisko syntezą termojądrową. Zjawisko sonoluminescencji może być wykorzystane do wzbudzania innych cząsteczek do fluorescencji, a w przyszłości może znaleźć zastosowanie m.in. w medycynie.

Kawitacja (łac. cavitas – jama) to powstawanie w cieczy pęcherzy próżniowych wypełniających się parą. Jest ona wywołana lokalnym spadkiem ciśnienia poniżej ciśnienia wrzenia, przyczyną spadku ciśnienia może być lokalny wzrost prędkości (w przewężeniu przewodu, w zaworze itp.) bądź też rozchodzenie się fal ciśnienia (np. podciśnienia wywołanego inercją cieczy przy nagłym zamknięciu zaworu, ruchu skrzydeł śruby napędowej). Pęcherz kawitacyjny szybko zanika (w czasie rzędu ms), jednak energia kinetyczna cząsteczek cieczy, generowana w procesie zamykania pęcherza jest wystarczająco duża, by spowodować uszkodzenia mechaniczne ograniczających powierzchni metalowych tzw.erozja kawitacyjna akustyczna. Powszechnym zjawiskiem jest wywołane kawitacją „buczenie” w rurach domowej instalacji wodnej. Powstawanie pęcherzyków próżniowych w cieczy może być również wywołane rozchodzeniem się fal akustycznych wysokiej częstotliwości tzw. ultradźwięki.

Kawitacja akustyczna stanowi podstawę większości technologicznych zastosowań ultradźwięków i powoduje m.in. rozbijanie i dyspergowanie ciał stałych, emulgowanie cieczy, czyszczenie, inicjowanie i przyspieszanie reakcji chemicznych – sonochemia oraz często towarzyszy jej świecenie – sonoluminescencja.

Zjawisko świecenia cieczy pod wpływem ultradźwięków towarzyszące kawitacji akustycznej i reakcjom sonochemicznym, natężenie świecenia i widmo sonoluminescencji zależą od natężenia i częstości ultradźwięków oraz od domieszek chemicznych i gazów rozpuszczonych w cieczy.

Pojawianie się słabych, niebieskich błysków światła w cieczach pod wpływem ultradźwięków zostało zaobserwowane przypadkowo po raz pierwszy w 1934 r. na Uniwersytecie Kolońskim podczas prac zmierzających do przyspieszenia procesu wywoływania klisz negatywowych. W 1989 roku pomyślnie uzyskano zjawisko sonoluminescencji pojedynczej bańki gazu przez wytworzenie fali stojącej w naczyniu doświadczalnym, co pozwoliło na rozpoczęcie systematycznych badań nad tym fenomenem.

Przy odpowiedniej dozie staranności, sonoluminescencja może być z powodzeniem odtworzona nawet w amatorskim laboratorium, co pozwoliło na dokładne zweryfikowanie wielu właściwości fizycznych tego zjawiska. Ustalono między innymi, że emitowane błyski są bardzo krótkie (zwykle do kilkuset pikosekund), mają moc ok. 10 miliwatów, emitowane są w chwili, gdy bąbelek ma średnicę ok. 1 mikrometra, a większość energii emitowana jest w paśmie ultrafioletu.

Dokładny mechanizm sonoluminescencji nie jest jednoznacznie określony. Nie wykazano też, czy proces związany jest z chwilowym powstaniem szczególnie wysokich i przez to interesujących dla fizyków temperatur wewnątrz bąbelka. Niektóre zespoły badawcze sugerują, że może ona sięgać milionów stopni, inni kwestionują te wyniki. Jedna z teorii próbujących go tłumaczyć sugeruje powstawanie w tym czasie plazmy. Niektórzy idą jeszcze dalej – jeśli plazma to i fuzja termojądrowa, czyli reakcja, która jest źródłem energii Słońca i wielu innych gwiazd. Reakcja ta polega na łączeniu się dwóch lżejszych jąder atomowych w jedno cięższe, czemu towarzyszy wydzielanie dużych ilości energii. A tanie źródła energii to właśnie to, czego tak intensywnie szuka się od lat. Jednak do takiej syntezy potrzeba temperatur rzędu milionów kelwinów. Czy rzeczywiście aż takie są osiągane w wyniku kawitacji akustycznej? Jeśli tak, w połączeniu z wysokim ciśnieniem rzeczywiście stwarza to warunki umożliwiające reakcję syntezy. Jednak środowisko naukowe podchodzi do wszelkich rewelacji związanych z reakcjami termojądrowymi z wielką ostrożnością.

Źródło: zdjęcia własne oraz Internet,  tekst na podstawie: pl.wikipedia.org , www.vmc.org.pl , www.encyklopedia.pwn.pl , PhysOrg , laborant.pl , naukowiec.org/wiedza/fizyka/ultradzwiek , biomist.pl/chemia/artykuly/